Strefa tranzytowa 4

 

 

Autor :Ewa Glubińska- historyczka, feministka, wielbicielka herstories pisanych przez życie i tych fikcyjnych również.

 

 

 

 

 

 

 

Istnieje pewna pradawna opowieść, która niczym trujący dym snuje się przez tysiąclecia, pojawiając się we wszystkich kulturach, czasach i krajach. Leży u początków każdej mitologii i religii. W świecie ludzkim działa, jak samospełniająca się przepowiednia. To opowieść o wygnaniu. Wypędzenie pierwszej pary z raju było przestrogą, napomnieniem. Jednak nieposłuszni, a może tylko beztroscy, Adam i Ewa stali się symbolem tysięcy realnych wygnańców, uciekinierów, banitów, emigrantów, migrantów, wyłamujących się różnym systemom wagantów, czy poszukiwaczy przygód.

Wygnanie oznaczało upadek wspaniałych karier, utratę pozycji społecznej, wrzucało sławnych i potężnych w otchłań anonimowości i nędzy. To wyrzucenie poza nawias dotychczasowego życia, dokonywane przez ludzi lub tragiczne okoliczności. Uciekinierzy i emigranci padali częstokroć ofiarą sił, przed którymi starali się umknąć. Każdego niemal roku świat powiększa się o nowe grono nieszczęśliwych ludzi uciekających przed konfliktami lub niechcianych przez ich własne państwa z tysiąca ważnych dla racji stanu powodów. Wygnanie było niczym podróż do piekła, w którym czas ulega zawieszeniu, a przeznaczeniem jest czekanie na powrót, który nigdy nie nastąpi.
W nieodległych czasach, ale jeszcze przed epoką imigrantów i gastarbeiterów, przez Europę przetoczyły się dwie ogromne fale wychodźców, którzy z własnej woli bądź rozkazu władz swoich państw zostali z nich wyrzuceni. Byli to wygnańcy z ogarniętej rewolucją i wojną domową Rosji oraz emigranci z nazistowskich Niemiec.
Los tych ostatnich był szczególnie dramatyczny. Uciekając przed totalitaryzmem nazistowskim wielu wpadało w ramiona stalinowskiej Rosji, stając się ofiarami sfingowanych procesów. Dużą ich część stanowiły kobiety – komunistki lub te o lewicowych sympatiach, mające nadzieję na to, że ZSRR będzie stanowił dla nich bezpieczne schronienie przed nazistowskim terrorem. Pod koniec lat 30-tych większość z nich, o ile nie została rozstrzelana, znajdowała się w więzieniach i obozach. Najsłynniejszą z nich była Carola Neher, której los, podobnie, jak ten, który spotkał Waltera Benjamina, do dziś są symbolem klęski całej niemieckiej inteligencji.

Cała historia zaczyna się na wskroś banalnie. W Monachium żyła sobie dziewczyna, która postanowiła zostać słynną aktorką. Rówieśniczka XX stulecia, córka muzyka, po ojcu odziedziczyła talent muzyczny. Zanim jednak nastała szalona epoka lat 20., kariera aktorska nie wydawała się odpowiednim sposobem na życie dla uzdolnionej muzycznie panny z dobrego mieszczańskiego domu. Carola ugięła się przed oczekiwaniami rodziców i zwykłą prozą życia, naznaczonego wojną i zamiast brylować na scenie ukończyła szkołę handlową, by zostać  urzędniczką bankową. W chwilach wolnych od pracy uczęszczała na lekcje gry aktorskiej.  Wkrótce wojna się skończyła, a wraz z nią kariera urzędniczki bankowej Caroline Neher. Powojenny chaos i trauma niemieckiego społeczeństwa spowodowana przegraną wyraziła się w żywiołowym rozkwicie życia kulturalnego we wszystkich jego formach. Zakładano nowe teatry, kręcono ekspresjonistyczne filmy, powstawały dziesiątki kabaretów. Kobiety, mniej skrępowane nakazami rozpadającego się mieszczańskiego świata, skracały suknie, obcinały włosy, robiły kariery w show-biznesie. Jak to często bywa w niespokojnych i rewolucyjnych czasach, także w Republice Weimarskiej, kultura wysoka i plebejska zaczęły się  ze sobą mieszać. To ułatwiło Caroli, osobie bez gruntownego wykształcenia aktorskiego, rozpoczęcie kariery na scenie. Niełatwo zapewne przyszło jej przekonanie jej rodziny o słuszności swego wyboru. Dysponując jednakże, jak podkreślają wszyscy, którzy ją znali, silnym charakterem i świadomością celu, udało jej się uzyskać angaż w sezonowym teatrze w Baden-Baden, a następnie w  prowincjonalnych teatrach w Norymberdze i Darmstadt. Nie oznacza to, że natychmiast olśniła publiczność swoim talentem. Większość przedstawień z jej udziałem zakończyła się klapą i szybko zeszła z afisza. Dopiero, kiedy zdecydowała się na powrót do rodzinnego Monachium, jej kariera nabrała tempa. Mimo tego, że odgrywała jedynie epizody, jej talent i uroda zwróciły na siebie uwagę jednego z dyrektorów teatru Lobe z Wrocławia, dokąd przeniosła się w 1924 roku. W jej przenosinach miał zapewne udział pewien renomowany poeta, który po ujrzeniu Caroli w monachijskim teatrze zakochał się w niej i postanowił, ze Carola zostanie towarzyszką jego życia.

Całym Niemcom znany był jako Klabund, choć naprawdę nosił mniej romantyczne imię i nazwisko Alfred Henschke. Był jednym z twórców, którzy wnieśli do kultury młodej niemieckiej republiki pacyfizm i modę na Orient. Uprawiał i promował poezję ekspresjonistyczną jako najlepiej odpowiadającą potrzebom burzliwych, rewolucyjnych czasów i odpowiedź na upadek imperiów. To sprawiło, że Klabund stał jednym z najpopularniejszych pisarzy i poetów lat 20. Jego poparcie dla Caroli i promowanie jej jako uzdolnionej aktorki sprawiło, że we Wrocławiu obsadzono ją w głównej roli w napisanej przez Klabunda sztuce „Der Kreidenkreis” („Koło kredowe”). To właśnie ta rola przyniosła jej niesłychany sukces i otworzyła drogę do wielkiej kariery. Carola była bowiem obdarzona osobowością, którą określić można jako „zwierzę sceniczne”. Grając potrafiła całkowicie się przeistoczyć i zauroczyć publiczność. Wrocław przyniósł jej więc szczęście. Osiągnęła to, do czego dążyła i związała się z równie wyjątkowym, jak ona człowiekiem. Klabundowi również udało osiągnąć swój cel i ożenić z Carolą.

Ich związek na pewno przeczył wszelkim wyobrażeniom o tym, czym powinno być stabilne małżeństwo. Na przeszkodzie stała zarówno nieuleczalna wówczas gruźlica, na którą cierpiał Klabund, jak i charakter Caroli. Nie cierpiąc ograniczeń widywana była częstokroć w towarzystwie innych mężczyzn, brylując na całonocnych przyjęciach. Już po przenosinach do Berlina, wkrótce po ślubie, stała się ówczesną celebrytką, ulubienicą kolorowych magazynów i plotkarskich pism, śledzących każdy jej krok i z zainteresowaniem donoszących o jej domniemanych i prawdziwych romansach. Jednak wkrótce po przenosinach do stolicy Rzeszy los miał zetknąć ją z człowiekiem, który w kolejnych latach faktycznie przyczynił się do tego, jak potoczyła się jej dalsza droga. Był nim, znany Caroli jeszcze z monachijskich czasów, Bertold Brecht. Znany i modny dramaturg, razem z Lionem Feuchtwangerem, zostali promotorami Caroli an berlińskich scenach. Sam Brecht, również zauroczony piekielnie zdolną i piękną dziewczyną, napisał dla niej rolę Polly w „Operze za trzy grosze”. Sztuka, rola i aktorka dzięki temu przeszły do legendy zarówno Republiki Weimarskiej, jak i teatru niemieckiego.
Przygotowywanie przedstawienia trwało na tyle długo, że Carola nieustannie grała w innych przedstawieniach. Mimo licznych kryzysów małżeńskich nieustannie troszczyła się o swego męża, którego pogarszający się stan zdrowia wymagał częstych podróży do Szwajcarii, gdzie odbywał kuracje. Dlatego też Carola i Klabund mieli ciągłe problemy finansowe, którym Carola starała się zaradzić przyjmując coraz to nowe role. Para wciąż rozstawała się i godziła. W listach Carola zawsze jednak podkreślała swoją wielką miłość do męża. Gdy więc stan jego zdrowia pogorszył się na tyle, że jesienią 1927 roku musiał wyjechać do Davos, została w Berlinie, chcąc   przygotować rolę Polly w „Operze za trzy grosze”, której premiera została przewidziana na wiosnę następnego roku. Z Davos jednak przychodziły coraz gorsze wieści o stanie zdrowia Klabunda. Carola zdecydowała się dołączyć do męża w Szwajcarii. Kiedy się tam znalazła, zaczęła otrzymywać listy od rozwścieczonego sytuacją  Brechta, przynaglające ją do powrotu do Berlina i dalszej pracy nad rolą. Pierwszy raz Carola musiała wybierać między sceną a życiem prywatnym. Będąc jednak osobą nie tylko z  charakterem, ale i silnymi zasadami etycznymi, postanowiła zostać z Klabundem w Szwajcarii. Kuracja nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów. Klabund zmarł w marcu 1928 roku. Carola wkrótce wróciła do Berlina. Bardzo chciała wystąpić w sztuce Brechta.

Bertold Brecht to postać szczególna. W istocie był samoukiem i człowiekiem, któremu udało się dotrzeć na szczyty teatralnego establishmentu Niemiec. Wielu oskarżało go o koniunkturalizm i karierowiczostwo, które pod koniec lat dwudziestych uczyniło z niego swoistego rewolucjonistę – celebrytę. Jego „Opera za trzy grosze” bazowała na tekście „Beggar’s Opera” Johna Gaya, zaś część słynnych songów to przepisane wiersze François Villon’a. W założeniu miała demaskować konsupcjonizm i hipokryzję mieszczaństwa. Zarówno jednak Elias Canetti, jak i Hannah Arendt zwracali uwagę, że tak naprawdę Brechtowi udało się jedynie  przemówić w imieniu pospolitego drobnomieszczaństwa, które wkrótce miało dać upust swoim uprzedzeniom i resentymentom, masowo wspierając Hitlera i przystępując do ruchu nazistowskiego. Brecht uparcie dążył to tego, aby jego teatr zyskał sławę rewolucyjnego. Stąd też odbywały się w nim głośne lektury dzieł klasyków marksistowskich i polityczne dyskusje. Sam Brecht negował mieszczańskie  formy życia i wspierał tak zwane wolne związki, co w efekcie doprowadziło do tego, że stworzył wokół siebie grupę kobiet, które były zarówno jego kochankami, jak i współpracowniczkami. W istocie Brecht je wykorzystywał i bezkarnie korzystał z ich wkładu pracy w budowanie własnej kariery. Dlatego też podczas kilkumiesięcznej nieobecności Caroli, którą upatrzył na odtwórczynię głównej roli w swej sztuce, nękał ją listami obcesowo wzywającymi do porzucenia umierającego męża i powrotu do Berlina. Jednak kiedy wróciła okazało się, że mimo wszelkich wysiłków, nie jest w stanie brać udziału w próbach. Była zdekoncentrowana, nie mogła zapamiętać kwestii, a kiedy dwa razy zemdlała, jej lekarz zakazał jej brania udziału w przedstawieniu. Znacznie później sama Carola jako powód swego załamania nerwowego podawała fakt wykorzystania w songach tekstów Villona – ukochanego poety Klabunda. W efekcie zamiast Caroli w premierowym przedstawieniu „Opery za trzy grosze” wystąpiła inna młoda aktorka-Roma Bahn, dla której ta rola stała się trampoliną do dalszej kariery.

Brecht nie zamierzał rezygnować z dalszej współpracy z Neher, słusznie domyślając się, że niezwykle popularna i zdolna aktorka, może także wzmocnić jego pozycję. Posunął się nawet do tego, że wkrótce po śmierci Klabunda oświadczył się Caroli. Być może był to dowód zauroczenia nią, a może wyrachowania. Dziś trudno to stwierdzić, ale jak plotkowano w Berlinie, Carola niemal pobiła Brechta otrzymanym od niego bukietem kwiatów i odrzuciła oświadczyny. Brecht w dwa lata później ożenił się zresztą ze swoją wieloletnią partnerką Helene Weigel. Nawet i ten skandal nie doprowadził jednakże do zerwania kontaktów między nimi. Śmierć Klabunda sprawiła, że Carola znacznie częściej zaczęła przebywać w kręgu teatru Brechta i jego lewicowych przyjaciół. Wkrótce zaczęła bardzo aktywnie interesować się ideologią komunistyczną, biorąc udział w licznych politycznych i ideologicznych spotkaniach i dyskusjach. Była zresztą osobą o dużej wrażliwości społecznej i być może obrazy przebiegu wielkiego kryzysu w Niemczech: milionów bezrobotnych, głodujących rodzin i ludzi, którzy nie  mieli żadnej nadziei na poprawę swego położenia, popchnęły ją w kierunku niemieckich komunistów. Nigdy co prawda nie zapisała się do partii, ale uważana była za jej aktywną zwolenniczkę. W sytuacji, panującej w Niemczech zaczęła fascynować się także radziecką
Rosją, jako krajem ucieleśnionych ideałów równości i sprawiedliwości społecznej. Podobnie,jak wielu innych artystów niemieckich, Neher uważała, że komunizm to jedyna siła, która może zapobiec zdobyciu władzy przez nazistów. Uległa wpływowi osobowości Brechta, nie tylko przyłączając się do grona wyznawców ideologii komunistycznej, tak propagowanej i cenionej w brechtowskim świecie, ale i prywatnie otaczając się  mężczyznami, którzy odzwierciedlali cechy rewolucjonisty-zdecydowanych dominujących, buntujących się aż do granic szaleństwa przeciw panującemu systemowi. Tęsknota za silnymi mężczyznami prawdopodobnie miała Caroli złagodzić poczucie utraty. W końcu straciła dwóch najważniejszych mężczyzn swojego życia-ojca, który zapił się na śmierć i ukochanego Klabunda, którego nie zdołała uratować. Być może postanowiła, że już nigdy więcej nie może jej się to przydarzyć. Jej późniejsi partnerzy życiowi byli witalni, energiczni, dążący pewnie do obranego celu, jakim było wzniecenie światowej rewolucji.

Pierwszym z nich był awangardowy kompozytor i dyrygent Hermann Scherchen. Nie tylko założył własny zespół wykonujący muzykę współczesnych kompozytorów oraz samego Scherchena, ale i był też członkiem Komunistycznej Partii Niemiec. Często bywając w Moskwie to on przekonał Carolę, że ZSRR to miejsce, w którym najpełniej realizują się ideały równości społecznej. Carola uległa indoktrynacji i zaczęła popierać entuzjastycznie partię. Nie zdawała sobie sprawy z tego, jak faktycznie wygląda sytuacja w Rosji. Dla niej był to przykład udanej realizacji społecznego i ideologicznego eksperymentu. Jej zafascynowanie komunistyczną utopią przejawiło się również w inny sposób – zaczęła uczęszczać do marksistowskiej szkoły robotniczej na lektorat niemieckiego. Tam poznała pochodzącego z Rumunii inżyniera Anatola Beckera, zagorzałego komunistę. Carola zakochała się i wkrótce wyszła za niego za mąż.
Poza ciągle odnoszonymi sukcesami na scenach Berlina zaczęła aktywnie także uczestniczyć w działalności komunistycznej, występując na mityngach partyjnej gazety „Rote Fahne”, gdzie czytała teksty Brechta. Była wtedy absolutną ulubienicą wszystkich berlińczyków. Zamożni obywatele mogli oglądać ją na deskach teatru, zaś berlińscy robotnicy  znali Neher z publicznych występów na wiecach i w radiu. Jej kariera na początku lat 30-tych osiągnęła szczyt i poza Marleną Dietrich była chyba najbardziej rozpoznawalną, popularną i uznaną aktorką młodego pokolenia. Występowała w licznych przedstawieniach, w tym także we wznowionej „Operze za trzy grosze”. Brecht specjalnie dla niej napisał sztukę „Święta Joanna szlachtuzów”, która jednak znana jest wyłącznie z realizacji radiowej. Krytycy podkreślali ogromny talent aktorski i muzyczny Neher, chwaląc ją również za sztukę aktorską, urodę i czar, jaki roztaczała ze sceny. Na podstawie zachowanej dokumentacji filmowej roli Polly trzeba powiedzieć, że opinie te nie były wcale przesadzone.

Zaangażowanie polityczne Neher spowodowało, że zwróciła na siebie uwagę partii nazistowskiej, która prawdopodobnie już wówczas umieściła ją na swojej czarnej liście. Przez nazistów postrzegana jako komunistka,  formalnie nigdy do partii komunistycznej nie wstąpiła i podkreślała zawsze, że jej zaangażowanie w komunizm ma charakter emocjonalny i intelektualny. Bunt przeciw panującemu systemowi i nadciągającemu nad Niemcy wraz ze zwycięstwem nazistów złu spowodował, że Carola otwarcie postanowiła dać wyraz swoim poglądom i podpisać skierowaną przeciw Hitlerowi deklarację polityczną. Była ona sygnowana przez innych komunizującyh artystów, jednak dla Caroli oznaczała krok ku przepaści. Zapewne wydawało się jej, że sława i pozycja, a także wpływowi przyjaciele ja ochronią. Tak się jednak nie stało. Władze Trzeciej Rzeszy odebrały Caroli obywatelstwo i paszport. Nie aresztowano jej tylko dlatego, że już wcześniej udało jej się wraz z mężem zbiec do Pragi czeskiej, choć od początku zamierzała wyjechać do Moskwy. Zachowała się relacja jej koleżanki z teatru Else Eckseberger, której zostawiając na przechowanie swoje rzeczy oświadczyła, że zamierza zamieszkać w Moskwie. Zdumiona Else powiedziała wówczas: „Ależ tam są przecież komuniści”,  na co Neher miała odrzec: „Być może tam będzie piękniej, niż tutaj”. Carola do końca zachowała swoje idealistyczne widzenie sowieckiego państwa, które wydawało się być idealnym schronieniem przed prześladowaniami nazistów, ostoją wolności i sprawiedliwości, przeciwstawionych szaleństwu i zbrodniczym zamiarom. Neher nie chciała znać prawdy, jak wielu innych ulegając mirażowi ZSRR jako państwa spełnionych ideałów.

Początek emigracji, który miał się okazać wygnaniem na zawsze, był obiecujący. Carola występowała w Pradze w niemieckojęzycznym teatrze, zasilonym przez wielu przybyłych z Rzeszy aktorów-uciekinierów. Jednak po odebraniu jej obywatelstwa i niemieckiego paszportu Carola została definitywnie odcięta od rodziny i przyjaciół.  Z jej rodziny do Pragi udało się dotrzeć wyłącznie jej matce, która przemyciła biżuterię dla córki, znajdującej się w ciężkiej sytuacji materialnej. To było ostatnie ich spotkanie. Sytuacja w Niemczech powodowała, że tysiące niemieckich wygnańców niemal zalało Europę.  Ludzie wyjeżdżali, rwały się przyjaźnie, więzy rodzinne. Wielu emigrantów znajdowało się w bardzo trudnych warunkach materialnych, popadając w stan specyficznego odrętwienia. Mnóstwo osób czekało nie wiedząc na co lub łudziło się nadzieją na rychły upadek nazistów i powrót do kraju. Jednak Carola wiedziała, czego chce. Przynaglana przez męża oraz mając nadzieję na obiecaną przez przebywających już w ZSRR Gustawa von Wangenheima i Erwina Piscatora pracę w filmie i teatrze pragnie jak najszybciej wyjechać do Moskwy. Wydaje się, że nie przyjmowała do wiadomości faktu, że w jej życiu już nic nie będzie takie, jak dotąd. Nie była też przygotowana na realia życia w ZSRR.
Dlatego też popełniła drugi błąd, który przesądził o jej późniejszym losie. Pod koniec pobytu w Pradze Carola była w ciąży. Licząc na to, że i w Rosji będzie dalej kontynuować działalność sceniczną poprosiła jednego z poznanych w Pradze komunistycznych emigrantów-Ericha Wollenberga- o adres kogoś, kto mógłby zajmować się jej dzieckiem. Ten wręczył jej adres  małżeństwa Taubenbergerów. Nieświadoma niczego i naiwna Carola niewiele wiedziała o tak zwanych walkach frakcyjnych, które w dobie stalinizacji ruchu komunistycznego wybuchały w wielu krajach. Wollenberg zaangażował się w taką walkę, krytykując postępowanie komunistów wobec niemieckich socjalistów. To spowodowało, że został jako trockista wykluczony z partii komunistycznej i znalazł się już wówczas na celowniku NKWD. Wollenberg prawdopodobnie wiedział o tym i po pobycie w Moskwie udało mu się  zbiec do Pragi. Jednak nie powiedział Caroli, jak faktycznie wygląda sytuacja, a ona nie zorientowała się, że kontakty z człowiekiem uznanym za zdrajcę mogą okazać się śmiertelnie niebezpieczne.

Ze swej strony władze sowieckie starały się stwarzać wrażenie, że każdy  z nieszczęśliwych uchodźców może znaleźć bezwarunkowe schronienie na terenie komunistycznego państwa. Neher i jej mąż także ulegli ich propagandzie i wyjechali z bezpiecznej Pragi do Moskwy. Tam w 1934 Carola zamieszkała u małżeństwa Taubenbergerów, a w grudniu tego roku urodziła  syna Georga. Warunki, w jakich przyszło żyć Caroli i jej rodzinie były dramatyczne. Udało im się otrzymać jeden  pokój, nie  mieli też dość środków na utrzymanie. Anatol Becker jako konstruktor otrzymał co prawda pracę w fabryce, ale  nadzieje Caroli na pracę w zawodzie (miała wszak obiecane miejsce w grupie teatralnej emigrantów z Niemiec „Kolonne links” ) praktycznie pozostały niezrealizowane. Carola pracowała jako asystentka reżysera, wykładowczyni na kursach aktorskich i występowała w radio, czytając niemiecką poezję rewolucyjną, jednak rodzina z trudem wiązała koniec z końcem. Prawdopodobnie wtedy zdała sobie sprawę, jak dramatyczne jest jej położenie. Formalnie jako bezpaństwowiec pozbawiony paszportu nie mogła opuścić ZSRR. Brecht, który przybył w 1935 roku z wizytą do Moskwy, miał zbadać możliwości zapewnienia Caroli i jej synowi schronienia w  Danii, w której sam przebywał. Nie istnieją jednak żadne dokumenty, że cokolwiek uczynił w tej sprawie. Wśród niemieckich emigrantów nasiliły się zjawisko donosicielstwa do NKWD i nastroje podejrzliwości. Prawdopodobnie wiązało się to z już wówczas przygotowywaną przez sowieckie służby akcją czystek wśród niemieckich ekspatriantów. Pułapka zamknęła się, a Neher pozostała w jej środku. Emigranci wiedzieli, ze wokół z nich pogarsza się atmosfera. „Nikt ich nie broni, ale ciągle się z nimi witają” napisał Brecht w „Rozmowach uchodźców”świadomie lub nie trafnie oddając ich położenie. Sam zresztą także nie stanął w ich obronie. To, co  wkrótce nadeszło nadeszło oznaczać miało zagładę  całego ich środowiska.
Najpierw zaczęli znikać ludzie. Wśród nich także Anatol Becker, którego Carola bezskutecznie poszukiwała bezskutecznie po wszystkich więzieniach. Dopiero po długim czasie dowiedziała się, że jej męża aresztowano pod zarzutem przygotowania trockistowskiego spisku na Stalina.
Po śledztwie z użyciem okrutnych tortur Becker przyznał się do tego bezsensownego zarzutu  i został rozstrzelany. Carola nie wiedziała, że i ją zadenuncjowano jako trockistkę. Do dzisiaj autor donosu pozostaje nieznany. Większość przyjaciół Neher obwiniała jej męża i von Wagenheima, jej moskiewskego szefa. Odtajnione po latach sprawy tego nie potwierdziły.

Carola została aresztowana w miesiąc po swoim mężu i oskarżona na podstawie listy z adresami otrzymanymi od Wollenberga jako  kurierka domniemanych spiskowców. Rozdzielono ją z ukochanym synkiem, który – po aresztowaniu opiekujących się nim Taubenbergerów – został odesłany do domu dziecka i dopiero po 20 latach dowiedział się, kim była jego matka i jaki los ją spotkał. Brecht próbował „dyskretnie” interweniować w jej sprawie, jednak poufność tej interwencji była tak wielka, że ani na jotę nie zmienił położenia Caroli. Sprawa Neher stała się przyczyną dyskredytacji Brechta w wielu emigranckich środowiskach. Ten jednak wolał nie narażać się radzieckiej władzy, co mogło zniszczyć jego renomę jako czołowego rewolucjonisty i prawowiernego marksisty.
Carola tymczasem siedziała w więzieniu, nosząc numer 59.783, który teraz był jej nową tożsamością. W śledztwie była torturowana, jednak nie przyznała się do stawianych jej zarzutów. W rok później, kiedy skazano ja na 10 lat łagru, straciła ostatecznie nadzieję na rychłe uwolnienie. Mimo że była ulubienicą innych więźniarek, zakaz korespondencji z rodziną i przyjaciółmi oraz rozdzielenie z dzieckiem, wywołały u niej załamanie nerwowe. Na Łubiance próbowała popełnić samobójstwo. Kiedy po podpisaniu w 1939 roku paktu niemiecko-radzieckiego zaczęto przekazywać niemieckich emigrantów w ręce gestapo, zaproponowano Caroli wyjazd do Rzeszy i szpiegostwo na rzecz ZSRR. Kiedy zdecydowanie odmówiła, wysłano ją do obozu. Odrzucano jej wszelkie prośby o możliwość kontaktu z rodziną. Tylko jeden z jej listów dotarł do domu dziecka, w którym znajdował się jej syn. Zaniepokojona matka pytała o warunki bytowe i postępy w nauce jej dziecka. I, rzecz zdumiewająca, otrzymała odpowiedź od wychowawczyni małego Georga. Był to ostatni znany kontakt Caroli ze światem. Po rozpoczęciu wojny z Niemcami została przeniesiona za Ural do obozu w Sol-Iljecku. Na podstawie dokumentów, odnalezionych przez syna i zeznań jednej z więźniarek, Carola zapadła na tyfus plamisty i zmarła 26 czerwca 1942 roku.

Wielu byłych sowieckich więźniów politycznych wątpiło jednak w naturalną śmierć Caroli, która okazała się na tyle hardą osobą, że śmiała odrzucić ofertę NKWD. W śledztwie, więzieniach i obozie zachowała również nienaganną postawę etyczną. W przeciwieństwie do wielu zagorzałych komunistów, donoszących na swoich współwięźniów do władz więziennych i śledczych, Carola nigdy nikogo nie zadenuncjowała. Nawet Aleksander Sołżenicyn przychylał się do wersji, że tak wojowniczą i nie poddającą się żadnym naciskom i torturom osobę rozstrzelano już w obozie, co było znaną praktyką usuwania niepokornych więźniów systemu w okresie wielkich czystek i tuż po nich. „Wyrok przeciwko niej zostaje uchylony, a sprawa zamknięta ze względu na niezaistnienie przedmiotu przestępstwa” –  brzmiał wyrok rehabilitacyjny Caroli z 1959 roku. W tym czasie nie żył już Brecht, twierdzący rzekomo, że jego była przyjaciółka przebywa w okolicach Leningradu, gdzie pracuje jako nauczycielka ani Feuchtwanger, któremu nie starczyło odwagi, żeby napisać do radzieckich władz i wstawić się za Carolą. Ci, którzy przetrwali nazistowskie i komunistyczne represje wciąż jednak pamiętali, jak wygnano, zdradzono i  opuszczono jedną z najsłynniejszych niemieckich aktorek.

Wygnanie to strefa tranzytowa, przejście wprost do piekła. Wszyscy wygnańcy gdzieś w nim są.

 

 

 

Autor: Ewa Glubińska.