Autor: Radosław Kiliński.

  „Nie ma trwałej rzeczy na tym świecie, tylko myśl jest wieczna.”                    

 

                                         (Andrzej Kondratiuk)

 

 

 

 Te słowa rozprzestrzeniły się dla szerszej publiczności w 1995 r. w autorskim filmie A. Kondratiuka ‘Wrzeciono Czasu’. Film wspaniale przedstawia, czym przyroda jest dla człowieka i jaką bliskość człowiek jej zawdzięcza. Myślą przewodnią w opowieści stają są żywioły wody, ognia i powietrza, wobec których autorzy ról poruszają intymne myśli w zaułku własnego życia, utrwalając na negatywie ulotność Natury. Toteż ogół wartości toczą się w kręgu czterech pór roku, w który zostaje wpleciona wrażliwość stanu umysłu człowieczego istnienia, reprezentowana przez parę małżeńską, wokół której panuje symbioza człowieka z ekosystemem. Oryginalne formy ujmują wspaniały rytm w obrazach, jakie uchwycili realizatorzy tego niszowego kina. Dzięki temu film staje się dziełem dużego formatu i nie pozwala tak szybko zapomnieć widzowi o sobie, gdyż esencja uchwycona przez kamerę w postaci tła przemian pór roku, ujawnia metaforyczny sens dla bohaterów, gdzie owe zmieniające się pory roku, jako niewidzialni świadkowie wyznaczają postaciom granice wolności, a także sens ich egzystencji. Od samego początku widz zostaje wprowadzony w opowieść o czasie wewnętrznym, w którym wybór wątków i epizody opierają się głównie na walorach moralnych, idące w dyskurs z namiętnością i fantazją. Natomiast cały świat otaczający jest kluczem w dekoracji, niezaangażowany w sprawy materialne. Jedną z takich na pewno jest życie w oderwaniu się od cywilizacji, dla której rytm epoki ma tyle wspólnego, co współżycie w zgodzie z rytmem natury. Film udanie reprezentuje baśń, w której wyjątkowe małżeństwo zetknięte z przyrodą, podlegające na równi z pulsowaniem natury flory i fauny, przepływaniu pór roku przeżywa swoje własne życie, wplatając filozofię, jaką człowiek sam z sobą potrafi prowadzić. Reżyser po mistrzowsku pomiędzy kadrami próbuje odpowiedzieć na zasadnicze pytanie, które mniej więcej brzmi tak:, dlaczego właściwie tak trudno zamienić jest nasze życie w baśń? Właśnie, dlaczego? Długo próbowałem znaleźć odpowiedź na to pytanie i w zasadzie, w nieskończoność by można nad tą kwestią się pochylać, więc doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby spytać o to samego Neptuna. Jest przecież wielkim marzycielem i w istocie rzeczy ma przeogromny, nie na żarty wpływ na kształtowanie naszej fantazji. Kto wie jakby ten nasz Neptun zareagował na tak stawiane pytanie? Pewnie wynurzyłby się z głębi oceanu, przysiadłby na klifie, przemierzyłby wzrokiem świat materialny i w obliczu swych doktryn odrzekłby:, jaki ten świat jest piękny, kiedy się o nim nic nie wie?

 

 Gdzieś w podświadomości snując w taki sposób obraz myśli, co jakiś czas wyzwala się we mnie chęć zrozumienia, choć szczyptę z idei filozofii świata, jaki reprezentuje Neptun – świata unoszącego się na skrzydłach fantazji, gdzie do 2025 r. będzie marzycielski Neptun penetrował sferę zodiakalnej Ryby - sferę, która jest w mandali najbardziej osjanicznym sektorem zanurzonym w toni wielokształtnych zmysłów. Neptun jak i zasadniczo zodiakalna Ryba są stworzone dla siebie, bowiem noszą w sobie źródło iluminacji, kreując wyobrażenia przeróżnych pragnień na wzór właśnie baśni, odrywając się od rzeczywistości całą duszą, by pławić się w fantazji i tym samym odgrywać w myślach różnego rodzaju sceny. Bo gra i fantazjowanie są jakby ulubionym motywem Ryb, i samego Neptuna do takiego stopnia, że w pewnym momencie zaczyna się zacierać granica pomiędzy rzeczywistością względem fantazji. Przy takim założeniu, kosmogram każdego z nas ma zaznaczoną swoją odrębną istotą marzeń, z pozoru i w przenośni oddającą istotę rzeczy: tak charakterystyczną, usytuowaną w momencie urodzenia, gdzie sfera Ryby, jak i Neptun ulokowały się w kole czasu i wyznaczają nam niezbadane wartości, które za życia powinniśmy uchwycić i zrozumieć.

 

 Nie wiadomo czy rozpoczynając ten artykuł od przesłania, jaki autor filmu Wrzeciono Czasu przedstawił dla samoświadomości, można skwitować podróż w głębiny nieuchwytnego świata każdego z nas. Pokonać niesamowite ciśnienia, by dotrzeć do progu natury Neptuna, gdzie wśród wielkich i małych, niewyraźnych, ba wręcz widmowych o ledwo wyczuwalnych zarysach kształtujących się myśli, poczuć intensywność dwunastego wymiaru mandali, którą bez wątpienia jest Ryba – praojczyzna trwania myśli. Przecież zanim powstały na Ziemi lądy panował tylko świat wodny, a ryby w sensie życia organizmów, to najstarsze i najbardziej tajemnicze stworzenia na naszej planecie. Czyż, zatem szkicując słowem tak a nie inaczej, tajemnica kreowania naszych własnych fantazji i marzeń nie pochodzi z głębi oceanu? I czyż, więc, da się okiełznać te nieokreślone środowisko Neptuna, który nieustannie potrafi zatapiać w meandrach fantazji nasz świat? Pomyślałem, że warto spróbować i przedstawić punkt widzenia troszkę inny, bazujący głównie na przyrodzie i jej świadomości, którą tak pięknie przedstawił w filmie Andrzej Kondratiuk. 

 

 Wedle kosmogonii jońskich myślicieli przyrody, do których należeli: Tales, Anaksymander, Anaksymenes jak i Heraklit przyjęli dewizę, że prazasadą świata materialistycznego wszystkich rzeczy jest: woda – powietrze - ogień. Tales, jako prekursor szkoły jońskiej wysunął wodę, jako główny nośnik, która posiada nieznaną siłę twórczą, dzięki której mogła się z niej rozwinąć cała przyroda. Twierdził, że życie, dusza i ruch są wartością scalającą nasz byt tu na Ziemi, a woda jest praźródłem wszystkich rzeczy. Jego dewizą było: „wszystko, co żywe żyje wilgocią, a martwe wysycha”. Uczeń Talesa Anaksymander w swych refleksjach skłaniał do bezkresu, mawiał: „apejron jest praźródłem wszystkich rzeczy i jest w tym coś nieokreślonego, wiecznego, niezmiennie wyłaniającego z siebie i wchłaniający wszystko”. Nie mógł się pogodzić, że woda jakby górowała nad pozostałymi żywiołami, gdyż właśnie to ruch jest podstawową właściwością materii, którą posiada każdy z żywiołów. Dlatego przemiany zachodzą na wskutek ruchu. W myśl zasady poprzedników, inny myśliciel Anaksymenes wysunął wspólny kontekst, że świat jest bezkresny a ruch wieczny. Proponując powietrze, jako bezkres. Jego myśl brzmiała: „świat wyłonił się z powietrza i trwa ciągle w jego oceanie”. W naukach poprzedników zaznajamiał się Heraklit i doszedł do wniosku, że nie woda, nie powietrze, ani żaden bezkres apejron nie może być tym czynnikiem pierwszym. Uważał, że wszystko, co powstało ma zarodek w niewidzialnym ogniu, więc świat wyłonił się z istniejącego wieczystego ognia. Rozważał: „ogień wciąż przemienia się w nowe substancje, jedne z nich giną by mogły powstać nowe - woda płynąca w rzece nigdy nie jest taka sama, którą przed chwilą obserwowaliśmy, lecz czymś nowym, czymś, co na naszych oczach uległo zmianie - zatem wszystko płynie panta rei ~~~”.  

 

 Właśnie, wszystko płynie, nasze życie tym bardziej. Bardzo szybko upłynął czas od ostatniego przeze mnie napisanego artykułu ‘Skok świadomości’. Każdy z nas w tym czasie zdążył przeżyć wiosnę, lato. Jesteśmy starsi i bogatsi o przeżycia na pewno emocjonalno-duchowe, ale i też o częściowy cykl naszej kochanej matki Gai. Nasze pragnienia, marzenia i wszystkie myśli przepłynęły pełnią na tyle, na ile pozwoliła perspektywa działania poprzez nasze kreowanie wolą, Teraz, gdy lato lada chwila przekwitnie i ustąpi miejsce jesieni, warto pokłonić się nad własną głębią umysłu i zastanowić się: jak to jest z tymi naszymi marzeniami? Jaka wypływa z nich nauka, z której chcąc czy nie chcąc czerpiemy nieświadomie garściami, tak jak garściami czerpiemy z czterech pór roku, które nam daje przyroda? Nasz organizm zawiera w sobie ponad 70% wody. Taką proporcję wody posiada nasza planeta w stosunku do stałych lądów, a z astrologii wiemy, że żywiołem wody patronuje Rak, Skorpion i Ryba. Przestrzenie najbardziej zanurzonych myśli we wnętrzu człowieka, niczym rozwijające się kłębki nici bez planu. Jest to tym bardziej ważne, gdyż najbardziej intymna myśl potrafi być jak promień światła, która rozwija plan wyższych wartości. Otóż wewnętrzną ścieżkę życia nosi w sobie każdy z nas. Zaczyna się od embriologii, a embriologia właśnie uczy, że wszystko, co żywe powstaje z jajka. I gdyby tak wejrzeć szczegółowo i wielostronnie głębiej w proces narodzin życia, to jajko dzieli się i niebawem przekształca się w kulę złożoną z ogromnej liczby komórek - atomów. Następnie jedna strona kuli wciągnięta zostaje do wewnątrz, tworząc pusty w środku kulisty worek, którego ścianki składają się z dwóch warstw. W takim zarodku wewnętrzna warstwa rozpoczyna powoływać do życia najpierw serce, z którego tworzy się cała organizacja naczyń krwionośnych, splatając swymi kanalikami w trakcie rozwoju cały organizm. Tak powstaje życie w łonie matki i bezapelacyjnie tymi warstwami dysponuje Księżyc w Raku. Od Raka do Ryby jest dziewięć księżycowych cykli, czyli tyle ile trwa ciąża. W embrionie po ukształtowaniu zarodka w Raku przechodzimy do Skorpiona, który rozpoczyna drugi trymestr, gdzie przenikamy głębię swojej psychiki. Podłączeni jesteśmy do żołądka, z którego otrzymujemy pożywienie – trwa niepojęta walka zmysłów w postaci narządów, jakie poznajemy w analizach swych. Zaczynamy nieświadomie wyczuwać regulację organizmu matki, że zmiana ciepła i światła dnia na chłód i ciemność nocy w tym czasie wpływają na częstotliwość pulsu, wahanie ciśnienia, działalność wydzielniczą żołądka i trzustki. Skorpion to nieustanne zmaganie się z własnymi emocjami, przez jakie musi rozwijające życie w łonie matki przejść, kodując w swoim czuciu stany płynące z zewnątrz. No i wreszcie trzeci, końcowy trymestr w embriologii przypada Rybie. Ostatni etap, jak się można domyślić nie do zatrzymania do nieskończoności płynąca oryginalna fantazja szarych komórek za sprawą zgromadzonego płynu mózgowo-rdzeniowego, co nawilża korę mózgu. W miejscu, gdzie lokuje się świadomość, jako odrębna funkcja, która absorbuje nam jaźń i scala nasz cały świat duchowy. I w tym końcowym etapie podróży w łonie matki, nasz maleńki organizm pragnie doświadczyć siebie na tle wydarzeń, losów tego jednego jedynego życia, które jest już świadome. Wiercimy się, płód jest dla nas niewystarczający, chcemy rewolucji w postaci poznania. Tu trzeba zaznaczyć, że nasz zarodek osiąga stadium płodu w jedenastym tygodniu (Wodnik), i od tamtej chwili konstytuuje się własnowolność wspólnie z świadomością, aż nastaje ten moment, który nagłośnimy w Baranie pierwszym krzykiem – jestem, żyję, światło zostało ujrzane! Baran to pierwotna energia ognia, iskra życia, którą naznaczeni zostaliśmy, by wydostać się z łona matki.     

 

 Tak pokrótce omawiając na zasadzie jajka i trzech trymestrów rozwijającego się nowego życia w trójpodziale punktu wody, można wytłumaczyć wodne królestwo, które nosi w sobie każdy z nas, a Neptun w tym wodnym szalenie adaptacyjnym świecie, które ma w posiadaniu, obdarza nas wyobraźnią nie do opisania, która na różny sposób swą magią potrafi nas oczarować, pociągnąć do granic odrębności. Bo przecież w istocie czy nie jest tak jak na naszej planecie, gdzie objętościowo liczna woda, rozciągająca się pod ciśnieniem wód oceanów, jest fantastycznym nie do określenia światem licznych przedziwnych interesujących żywych istot, opatrzonych w narządy nawigacyjno świetlne i inne subtelne organy, które choćby w postaci barw zmiennie się poruszają, tworząc grę łowów samą dla siebie, tak jak nasze właśnie myśli? Poczuć i poznać w sobie ostatnią w mandali Rybę, to jakby zrozumieć swoją wyjątkowość i naszą planetę, gdzie atrybutem jest nieoznaczoność przeszłości ani przyszłości, jest tylko jakby czas pośredni zwany czasem wewnętrznym.

 

 Dawno temu w okresie biosfery fanerozoiku siły twórcze panta rei wykreowały świat wodoru i tlenu (H2O) - bez wątpienia podstawę życia. Wtedy to zaczął królować na Ziemi wodny świat, a na powierzchni zaś hulał w nieokreślonej swej atmosferze wiatr. Tylko woda i nieokiełznana atmosfera. Świat zdałoby się powiedzieć w tamtym okresie dopiero kształtujący się, a jednak pod wodą archaiczne dziwy pramaterii już tworzyły swoją historię. Dzisiaj ognisty żar Słońca, woda i powietrze tworzą podstawę życia na lądzie, a pod wodą? Nie mam pojęcia, na jakiej głębokości wypada strefa światła, którą raczy nas na powierzchni Słońce. Mogę sobie tylko wyobrazić, że poniżej tego poziomu, odkąd sformowała się woda, nie było dnia ani nocy, żadnego upływu pór, czasu, tylko jakby odosobniona czarna pod ogromnym ciśnieniem otchłań. Czyżby ta sama, co w uniwersum, w której panuje również pełnia życia?

 

 Dwunasty znak w mandali ma w sobie zawartą trójkę (1+2), staje się arytmicznie lotnym żywym nośnikiem poznawania zasadniczej wiedzy o sobie samym. Ryba staje się informacją Bliźniąt choćbym m.in., dlatego, że patrząc na jeden gatunek ryb ciężko jest odróżnić jedną od drugiej, są tak bliźniaczo podobne do siebie. Dzięki takim rozważaniom obrałem kurs do poszukiwań w semiologii, gdzie myślą przewodnią stały się znaki zodiaku . Układ symboliczny znaków Bliźniąt i Ryby tworzą w najprostszej postaci swoistą grę znaczeń: góra-dół / lewa-prawa. Łącząc je ze sobą razem c  +l  =   tworzą w moich myślach ideę klepsydry, ale ludzka wyobraźnia nie zna granic, więc jest to symbol otwarty dla skojarzeń.

 

 

 

                      

 

 

 

 Trzeba przyznać, że sam długo nabierałem wiary w swoich analizach. I bywa tak, że wiedza, z jaką człowiek chce się zderzyć, poparta fantazją myśli elektryzuje chwile, gdy w swych eksploracjach zaczyna krystalizować się sens. I to jest fascynujące, jak wyobraźnia potrafi rozkręcać żywość umysłu. Dowodem na to jest m.in. dążność ludzi pierwotnych. Nasi przodkowie protoplaści, którzy w paleolicie odczuwali potrzebę oddania hołdu dla przyszłych pokoleń w postaci znaków – gestów, narysowali na skałach swój świat. Język werbalny i pismo widocznie nie ewoluowało (przynajmniej na tę chwilę tak nam się wydaje), a mimo to symboliczny ich słownik obrazów po dziś dzień kreuje nasze myśli. Rysunki naskalne w jaskiniach dowodzą, że najważniejsze dla naszych przodków było utożsamianie się w rytuałach do uporządkowywania życiowej przestrzeni, podporządkowując swoją naturę przyrodzie. Kluczowe dla nich były zwierzęta kopytne, bowiem w rysunkach swych zajmują najwięcej przestrzeni, ale oprócz nich znalazły się w strukturze swej również ryby - węże i ptaki. I gdyby tak przełożyć informacje te na oś wertykalną z astrologii, to zwierzęta kopytne będą stanowić środek osi, czyli punkt centralny Ziemi w postaci lądów (litosfera). Ryby zaś będą reprezentować w tej osi wodę (hydrosfera), a ptaki powietrze (atmosfera). Tak, więc oś wertykalna tworzy esencję i do wyjaśnienia w pełni tego, co chcę napisać trzeba dodać tylko oś horyzontalną, czyli moment narodzin ewolucji życia w ogóle na Ziemi. W myśl prazasady, za którą postulował Heraklit, uznając w niewidzialnym wieczystym ogniu iskrę życia. W taki sposób powstaje kosmogram czterech żywiołów, tak wspaniale współgrający z kosmogramem dzielonym przez trzy trzeciej harmonicznej, gdzie punkt przecięcia osi wertykalnej z horyzontalną wyznacza ‘Axis Mundi’ - Kosmiczne Drzewo Życia - składające się z powietrza, Ziemi - jako centrum materialistycznego świata, wody i wieczystego ognia.    

 

            

 

 

 

 Z kolei klepsydra powiązanych ze sobą znaków  jest symbolem ‘panta rei’ i wspaniale scala informacje w pinie materialistycznego świata wszystkich rzeczy. Znaki zmienne (jakże bardzo ważne i istotne) są kroniką i regulacją zarazem, gdyż ujawniają sens naszego życia tu na Ziemi. Dzięki umysłowi, jaki człowiek w sobie posiada, stał się spinającą koroną wszystkich organizmów żywych na naszej planecie, który w zodiaku przewodzi Kronos – powiernik czasu. Pniem, czyli czasem wewnętrznym rozporządza Księżyc. Oba cykle są ściśle ze sobą powiązane w koordynowaniu przemian struktury psychicznej, bowiem rozum to pojęcie godne samo w sobie i tak naprawdę nie można wytworzyć sobie jego obrazu, nie wiadomo jak byśmy chcieli go badać. Mózg jest obiektem materialnym, natomiast myśl - istota rozumu - jest inną formą, niematerialną. W konsekwencji tego za życia Kronos kształtuje nam dojrzałość i sens doświadczania bytu poprzez nauki, jakie los nam oferuje. Księżyc natomiast to rytm bicia serca, które zapoczątkowaliśmy w łonie matki, a przyroda w postaci czterech pór roku nam rok w rok to uzmysławia. Dlatego też kosmiczne drzewo życia z gałęziami rozchodzącymi się na boki i pnącymi się w górę, wpisane w przysłowiową klepsydrę przemijania, daje nam spektrum możliwości w doświadczaniu własnego jedynego życia. Rodzimy się samotnie w embrionie i gdy przychodzi nam umrzeć, i tym samym pożegnać się z materialistycznym światem, który nomen omen przeżywamy wewnętrznie również w samotności, umieramy, próbując pokonać lęk rozmysłem lotności stanu umysłu, jaki ukształtowaliśmy za życia.

 

 Przyjrzyjmy się zatem w analizie znakom zmiennym dla lepszego uświadomienie sensu życia w materialistycznym świecie. Ponieważ przez całe życie iskra boża daje nam w formie niematerialnej intuicję, logikę, mądrość, fantazję, zdrowie psychiczne i fikcyjną osobowość, to pierwszym znakiem zmiennym jest żywioł powietrza  - sfera aktywnych procesów. Powłoka życia, przez którą przenika Słońce, tworząc osobowość na zasadzie oryginalności myśli, świeżości kojarzenia, intuicji i natchnienia. Wszystko po to by wyeksponować siebie. Iść z kierunkiem wiatru przeznaczenia, z którym człowiek się utożsamia, bowiem liść nie jest podobny do drugiego liścia, chociaż na jednym drzewie powiewają, tak jak jedno życie niepodobne jest drugiemu. Drugim znakiem zmiennym jest żywioł ziemski areał do wygenerowania pokarmu w postaci pracy nad stanem umysłu. Pracujemy dla siebie i innych poprzez dokonywanie wyboru w uczynkach. Czas ten w przyrodzie symbolizuje czas zbiorów - jest to przestrzeń, z którą się utożsamiamy materialnie. Obserwujemy twórczość działalności przyrody stąpając po niej i obcując z nią non stop przez 24h, czerpiąc z niej minerały, badając zjawiska i tworząc społeczeństwa. Pierwszym i drugim znakiem rozporządza Merkury symbolizujący zmianę stanu, kontakt i wymianę między odmiennymi przestrzeniami dla poznania, bowiem informacja o sobie i świecie materialnym ma wartość ogromną. Chcąc osiągnąć cel musimy dysponować przynajmniej minimum informacji. I tu wkracza trzeci znak zmienny  - żar umysłu, który kryje w sobie ogromne potencjalne możliwości, bo człowiek i środowisko naturalne zaczynają od minimum złożoności i różnorodności, i wzbogacają się w trakcie współpracy. Czas ten w kalendarzu to moment nostalgii, rozważań nad najwspanialszym okresem, którego doświadczaliśmy, a jest już za nami (wiosna –lato-jesień), gdzie w postawie kształtującego i otaczającego środowiska formuje się światopogląd rzeczy istotnych. W momencie gdzie spowalnia przyroda, w której to Natura przygotowuje się do regeneracji. Dlatego w rozkładzie znaków zmiennych po powietrzu i ziemi przychodzi właśnie energia ognia Jowisza, by z pasją wyzwalać nasze myśli, aby człowiek mógł dosięgnąć filozoficznych chwil w dyskusjach i podróżach towarzyskich z innymi ludźmi. Wtedy to duchowy rozwój jednostki i jej dążenie do doskonałości ma najlepsze wartości dla zrozumienia, i poznania wyższych celów. Ostatnim znakiem zmiennym jest sfera agonalna zamykająca mandalę, ukazująca osobliwy ocean niezbadanego wszechświata, jaki w sobie człowiek wewnętrznie kryje. Znak ten odsłania nam dalekie horyzonty, które z natury rzeczy przez Neptuna są bardzo mgliste, jak sama tajemnica życia po życiu. Przecież najpiękniejszym i najgłębszym przeżyciem, jakie może doznać człowiek tu na Ziemi, to poczucie spełnienia siebie. Z tej racji ganiamy za marzeniami, które są zazwyczaj naszą fantazją gruntującą w byt materialny. Być może, dlatego właśnie tak trudno zamienić jest nasze życie w baśń! Ryby nam przypominają o tajemniczych wrotach świata duszy, świata pozbawionego ciała uzmysławiając, że istnieje po śmierci coś wartościowszego. Więc Ryba w kalendarzu spokrewniona jest z wiosną – symbolem narodzin na nowo - gdzie świat zwierząt i roślin identyfikuje się w cyklu z człowiekiem, albowiem krąg czterech pór roku jest lekcją transformacji umysłu, by lepiej zrozumieć transcendencję świadomości boskiej energii.

 

 W taki sposób biorąc semiologię za przewodnika w poszukiwaniu głębokiego znaczenia, jaką ukazuje nam Ryba, dzięki Bliźniętom wspólnie domykając swoimi symbolami strukturę znaków zmiennych (góra-dół / lewa-prawa ) i zasklepiając informację czterech energii, z czterech stron świata, w czterech wymiarach, wspaniale idzie wychwycić, że Zodiak ukazuje nam dwa ogniwa: wewnętrzny - bardziej niezależny (Baran-Panna) i zewnętrzny - bardziej podległy (Waga-Ryba).

 

   

 

 Pierwsze swoje kroki życia stawiamy niepewnie, po omacku (Baran), później zaczynamy się uczyć na własnych błędach (Byk), by wybrać najdogodniejszą dla siebie opcje w interesie (Bliźnięta), w celu zapewnienia sobie trwałości istnienia (Rak), i rozkwitu (Lew), w nieustannie zmieniających się warunkach (Panna). W ten o to sposób kończy się lekcja niezależna dla duszy. Z kolei Waga -orędowniczka równowagi - jako znak opozycyjny do Barana, w swoich działaniach rozpoczyna lekcję podległą. Staje się tak, ponieważ człowiek rodzi się w pewnym środowisku, i przez to już jest podległy w wąskim gronie rodzinnym (partnerstwo rodziców) w pierwszych samodzielnych krokach świadomości istnienia. I tak od Wagi do Ryby, człowiek, jako organizm biologiczny mając za wzorzec środowisko, w jakim się kształtuje tzn. rodzinę (Waga), i ich zamożność i etykę (Skorpion), znajomych, których poznaje w trakcie edukacji (Strzelec), tworzy siebie samego na tle dyscypliny (Koziorożec) strzeżonego przez powiernika czasu Saturna, by pomagać zbiorowo zrozumieć (Wodnik) altruizm boskiej ofiarności (Ryba), tak by stać się jednością.

 

 W mandali dzięki kornie (Medium Coeli) i korzenią (Imum Coeli), czyli Kronosowi i Księżycowi - reprezentantom wertykału -równolegle ogniskują wypadkową całego życia. W takim rytmem powinniśmy dochodzić do harmonii, w której nasza indywidualność, tożsamość i intymność w działaniach, i myślach wchodzi w interakcję z otoczeniem z zewnątrz, po to by ważyć i wiązać wartości moralno-etyczne. Od Wagi rozpoczyna się system łączności przeznaczony w głównej mierze do wzajemnej między środowiskiem komunikacją i jak powiedział Arystoteles: „życie bez rozpoznania nie jest warte życia”.

 

 

Słońce w Pannie, 11.9.17

 

Autor: Radosław Kiliński.

                                                          Foto:Radosław Kiliński.